Rozmowa dwóch karpi o śmierci
prowadzona w supermarkecie

 

— radzę ci bracie
uważaj na uparte kobiety i siatkę
jak wpadniesz takiej w oko
masz przechlapane
nawet nie zdążysz puścić bąbelka

Nie pomoże kurzenie piołyna
Gdy przyjdzie moja godzina


— jeśli cię złapią
próbuj ze wszystkich łusek
rozerwać reklamówkę

patrz w oczy temu który cię waży
jeśli niesie cię za zasłonkę
uciekaj na podłogę
a potem pod regał
najgorsza jest śmierć na oczach tłumów
tak umarł ich zbawiciel

— czytałem o tym
Alem kosy naruszyła,
Gdym Krystusa umorzyła,
Bo w nim była Boska siła.


— oni będą nas męczyć w jego imię
chodzi o to że jak nie uderzą cię rurką po głowie
to będą mieli nieudane święta

to z rozkazu Jezusa robią nas w galaretę
on lubi oglądać karpie po żydowsku
albo Bóg wie jak

podobno mści się za to że go ukrzyżowali
ale gdy mieli go już włożyć w galaretę to zrobił im psikusa
i zmartwychwstał

— Ten jeden mą kosę zwyciężył,
Iż trzeciego dnia ożył

teraz trzeba pościć
pierwsze pójdą te co ważą kilo siedemdziesiąt

— ale my też kiedyś zmartwychwypłyniemy
na głębokie wody stawu
dobrym karpiom będą dawać głos i grillowane robaki
a złym haczyk

taka jest dla nas przynęta