„Dobrze znany
jako laureat licznych konkursów, ale nie to jest aż tak ważne. Stanowi
najoryginalniejsze chyba zjawisko poetyckie młodego pokolenia, nie do
naśladowania. Łączy dosadność, liryzm, humor, tragizm w nierozdzielną całość.
(...) Jego tomik Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu
wielce podziwiam.”
Ariana Nagórska
„Najbardziej widocznym rysem poezji Macierzyńskiego, nieomal jej znakiem rozpoznawczym, jest anarchistyczny humor, graniczący ze stylizowaną błazenadą oraz upodobanie do karykatury i makabreski.
Ta karnawałowa warstwa jego wierszy kryje w sobie jednak zaproszenie do konfrontacji z prowokacyjnie odmiennym doświadczeniem lekturowym. Pojawia się w nich bowiem, wsparty na celnej obserwacji i zmyśle krytycznym, namysł nad wyjałowieniem dotychczasowych form kultury, nad degradacją dawnych wzorców i punktów odniesienia, nad dwuznaczną rolą sztuki, a zwłaszcza poezji, w nastawionym na natychmiastową gratyfikację świecie, a także – co dla poezji Macierzyńskiego bardzo charakterystyczne – nad nieodwracalnym zanikiem świadomości tego, co moda i przyrodzona intelektualistom nieśmiałość kazały kiedyś nazywać „sacrum”.
Wyczulony na językowe dwuznaczności i niedopowiedzenia, na najdrobniejsze przesunięcia rejestru, od potocznego do urzędowego, od liryzmu po dyskurs pseudonaukowy, Macierzyński tworzy wiersze na pozór łatwo przyswajalne i bezpośrednie, w rzeczywistości zaś pięknie nieprawomyślne: operujące przewrotną erudycją, komplikujące zastane prawdy i nicujące myślowe schematy.”
Jerzy Jarniewicz
„Na pierwszy rzut oka poezja łódzkiego autora może wydawać się zbiorkiem
słodkich anegdot, tym bardziej, że niełatwo wśród rówieśników
Macierzyńskiego znaleźć kogoś, kto z równym wdziękiem prezentowałby śmiałe
poczucie humoru, dopiero kolejne lektury tych wierszy odsłaniają gorycz,
płynącą z prób dotarcia do ich egzystencjalnego wymiaru.”
Igor Stokfiszewski
„Bez względu na to, jak oceniamy jego specyficzne literackie poczucie humoru, nieco egocentryczną wizję świata, ironiczną dykcję i uzależnienie od erotycznych obsesji, nie da się ukryć, iż autor Odrzutów jest jednym z najoryginalniejszych i najbardziej wyrazistych głosów roczników lat 70. (...)”
Nowe Książki 6 2007 Miłość, wojna i niepokój (recenzja Katarzyny Zdanowicz-Cyganiak)
„Zaryzykowałabym twierdzenie, że w takich wierszach, jak na przykład Nerwa, Herbert się w Macierzyńskim odzywa, chociaż to Herbert znacznie bardziej celujący w puentę i ciążący w stronę macierzyńskiego paradoksu niż ten "prawdziwy". Ale w końcu chodzi o paradoks rządzący ludzkim losem — im porządniejszym, tym mniej nadającym się do (głośnej) chwały. (...) U Macierzyńskiego zawsze jednak wysoka dykcja zostanie skompromitowana, a przydatność kodów wysokomodernistycznych — zakwestionowana: "w porównaniu ze śmiercią Jezusa / Łazarz mógłby napisać jedynie fraszkę".”
Opcje nr 4 (73) 2008 Alina Świeściak
„W Matematyce — prawdziwym wierszu o śmierci podziw dla postaci Chrystusa wynika nie z przekonań religijnych, ale z wyobrażenia sobie możliwości pisarskich Jezusa. W Sublimacji poezji do stanu upodlenia mówi się o tym wprost; poezja to czytanie "bez konieczności posiadania skrzydeł". Macierzyński przywołuje więc echo motywów tradycyjnie poetyckich, takich jak śmierć i miłość, wyznania miłosne, religijne fascynacje; a hołd, konfesja i ars poetica służą mu do ironicznego "sprowadzenia na ziemię" lotnej poetyckości".”
Opcje nr 4 (73) 2008 Anna Kałuża
„Gdyby nawet trafiła się Macierzyńskiemu – a trafić się może każdemu – najprawdziwsza z prawdziwych oscura noche del alma („ciemna noc duszy”), Macierzyński przywitałby ją, tak myślę, lub też z miejsca pożegnał, ciętym żartem, ironicznym westchnieniem, bądź dał w kontrapunkcie do niej jakiś obraz wybitnie zabawny – i do sacrum dołożył profanum, gdyż u niego to żelazna reguła. Czy to znaczy, że poeta ten nie potrafi napisać nic serio, że nie ma dla niego świętości? Bynajmniej, nie o to chodzi. Macierzyński jest jak najbardziej serio, Macierzyński jest śmiertelnie poważny (...) – to tylko świat naokoło niego robi przez cały czas wszystko, żeby go z tej powagi i z tego serio wytrącić, żeby odebrać mu jego prywatne sacrum: radość, miłość, harmonię, kobietę. A on notuje te chwile, czyli robi, co powinien poeta. (...)”
Nieszuflada Sacrum podszyte profanum - i odwrotnie (recenzja Jakuba Winiarskiego)
„Czy można Macierzyńskiego nazwać teologiem rzeczywistości? Jego podejście do religii jest bardzo charakterystyczne - o Bogu pisze tak samo potocznie, jak o sprawach codziennych. Zestawia Stwórcę ze ślimakiem czy erotycznym tańcem (...). Nie waha się oznajmić, że Jezus był awangardowy i egzystował zgodnie z hasłem "żyj szybko, umieraj młodo". Poeta, łącząc sacrum z profanum, sprawia, że w jego prowokacji więcej jest szacunku do Stwórcy niż w sercach wiernych zbierających się w kościele w dniu świętym, który trzeba święcić. (...)”
Kalejdoskop nr 12 2008 Teolog rzeczywistości (recenzja Emilii Jurkowskiej)
„Po co podmiot liryczny czyta regulaminy? Po pierwsze - bo lubi. Po drugie, niekoniecznie prawdą jest, choć mogłoby się tak wydawać, że idiotyczne teksty regulaminów muszą dowodzić głupoty tych, którzy je napisali. Czasem ujawniają bezlitosną prawdę, że coś, co w miarę rozwiniętemu człowiekowi w ogóle nie przyszłoby do głowy, jest nie tylko możliwe, ale wielu przedstawicieli naszego gatunku wypróbowało to już na sobie (zob. "Non possumus" z "tfu, tfu"). Krytyczna interpretacja kulturowych zachowań - na marginesie regulaminów - sporo mówi o samym podmiocie. Jest trochę jak Herbertowski Pan Cogito, ale jakby mniej prostoduszny, a za to nieregulaminowo przekorny, nieprzepisowo złośliwy, momentami niekonstytucyjnie cyniczny. (...)”
Studium nr 2 (62) 2007 Nie ocala. Naprawdę. (O wierszach Piotra Macierzyńskiego) (szkic Pawła Sarny)
„Są to bowiem takie wiersze, po których przeczytaniu kobieta albo wali w pysk, albo oddaje się bez reszty - konkretne, mocne, zdecydowane. (...)”
Migotania przejaśnienia 1/2 (14/15) 2007 Odrzucony dzwoni w kieszeni niepotrzebnym wierszem (recenzja eMPi-ego)
„Utwory Macierzyńskiego z tomików Filet z makreli (2000), Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu (2001) oraz tfu, tfu (Ha!art 2004) są umiejętnie skondensowane, toteż nawet dwustronicowe poematy zaskakują ilością podejmowanych wątków, przemyślaną strukturą, oszczędnością środków wyrazu i prostotą, aczkolwiek ani trochę nie kojarzącą się z różewiczowską ascetycznością. (...)
Kobiety, o których pisze Macierzyński są aniołami, pijącymi zaskakująco dużą ilość wódki, są wyzwolone i chciałoby się rzec – pojedyncze, tak jak sam ich piewca. (...)”
Pro Arte 9 (97) 2008
Twórczość Piotra Macierzyńskiego na tle poezji współczesnej i poezji Rafała Wojaczka (szkic Mariusza Normana)
„Pluł, odrzucał i tańczył. Oczywiście wszystko to robił w tytułach swoich tomików. Mieszka i obserwuje w Krakowie. Właśnie obserwuje tymi swoimi wielkimi oczami. A potem pisze, bo taka chyba jest kolej rzeczy. (...)
Wciąga czytelnika w swoją grę. Otwiera przed nim tomik i czyta mu na ucho. Niby cichutko, żeby w niczym nie przeszkadzać, ale każde słowo zapada w pamięć. A już najbardziej nie pozwala o sobie zapomnieć pointa. Dowcipna, trafna, intrygująca, czasem irytująca. Macierzyński szepcze nam o tym, jak czuje się poeta na swoim wieczorze poetyckim, kiedy nikt nie wie kim jest poeta, ani co napisał. Analizuje też związki damsko-męskie. Zastanawia się nawet nad sprawami teologicznymi. Jego bohater czasem czuje się jak Chrystus. Wszystko dowcipnie, z humorem. Nie do końca na serio? Otóż bardzo na serio. (...)”
lead Poezja lepsza niż orgazm (recenzja Karoliny Ożdżyńskiej)
„Mnie Macierzyński swoim lirycznym indywidualizmem, egotyzmem i postawą prześmiewcy wzniosłości trochę wzrusza, trochę bawi i nigdy nie nudzi, co samo w sobie powinno być już wystarczającą rekomendacją. Tak, Macierzyński jest kimś, kogo tomiki powinno się w księgarniach dodawać gratis do książek z wierszami Stachury, Poświatowskiej, Jonasza Kofty i tym podobnych liryków, by ci czytelnicy, którzy lubią kończyć lekturę z sercem spuchniętym od poczucia prawdy, dobra i piękna zaznali igły przekuwającej balon ich osobistych iluzji. Macierzyński jest jednym z tych autorów lirycznych, którzy, jak można przypuszczać, dobrze, uważnie i z pokorą przeczytali esej "Przeciw poetom" Witolda Gombrowicza. (...)”
Nieszuflada Nie taki głupi (Piotr Macierzyński, "Durak") (recenzja Jakuba Winiarskiego)
„Bluźnierczość pojawia się w poezji od czasów Villona i sowizdrzałów. Ale - co należy przypomnieć entuzjastom, zwłaszcza tym ponowoczesnym - tego typu tekstów, bluźnierstwo staje się rzeczywiste tylko w cieniu Prawdy. Inaczej jest bezsensowne, a wiersz Macierzyńskiego tym bardziej. Zastanawia więc nonszalancja w stosunku do poezji księdza Twardowskiego. Nie wiem co ma na myśli Macierzyński, gdy pisze o „dobrych” wierszach – zapewne „dobre” są wiersze, które mu się osobiście podobają. Ja wolę uważać, że dobre są wiersze księdza Twardowskiego, nie dlatego – że tak mi się akurat podoba, ale dlatego, że ich nieodłączną cechą jest to, co powszechnie jest rozumiane jako dobroć. (...)”
Topos (recenzja Artura Nowaczewskiego)
„Jednak zarazem pod tą o'harystyczną bardzo osobistą, niekiedy ocierającą
się o emocjonalny ekshibicjonizm warstwą anegdotyczną wierszy kryją się
treści znacznie głębsze. Przede wszystkim są to pytania o miejsce artysty we
współczesnym świecie skomercjalizowanych relacji międzyludzkich, w których
zaczyna brakować miejsca dla wartości wyższych (Non possumus) wypieranych
przez sezonowych bohaterów kultury masowej (Daniel Browning Smith...). Piotr
w charakterystyczny dla siebie sposób podejmuje też problemy teologiczne
wskazując w bardzo chwilami dowcipny sposób na bezradność w próbach
określenia istoty Absolutu (gdyby zaufać malarzom...), a także cynizm i
pustkę postawy "tradycyjnej" dewocyjnej religijności (Gonitwa).
Charakterystyczne jest dla tego tomu poza tym śmiertelnie poważne
traktowanie dwóch dla autora najważniejszych elementów jego egzystencji -
miłości i sztuki. (...)”
„Kartki” nr 33-34 - Portret artysty (jeszcze) z czasów młodości (recenzja
Dariusza Kiełczewskiego)
„Wiersze Macierzyńskiego z "Tfu, tfu" są zabawne, ironiczne, melancholijne,
formalnie dopracowane, zgryźliwe, sentymentalne, łagodne, ostre, wulgarne,
liryczne, i raz jeszcze zabawne. Macierzyński nie szuka pewników, zajmują go
paradoksy, pewniki są niebezpieczne, a paradoksy dają do myślenia.
Macierzyński to zgrywus, a stworzony przez niego podmiot liryczny lubi
podrażnić korę mózgową czytelnika (...) Poezja Macierzyńskiego to swoista
odmiana ponowoczesnej liryki bluźnierczej, przeciwieństwo, jak myślę, liryki
religijnej i dewocyjnej. Macierzyński swobodnie wkracza w te rejony, które
poeci religijni i dewocyjni obwarowali licznymi zakazami, dla
Macierzyńskiego nie ma tabu innego, niż tabu wiersza spłaszczonego przez
dogmaty. To dla poety bardzo korzystne tabu (...)”
Nieszuflada Poeta dowcipny po stracie (recenzja Jakuba Winiarskiego)
„Inteligencja, błyskotliwość, szczerość - "młodoliteracka" krytyka unika jak
ognia stosowania tych kryteriów. Czy to nie symptom miłosierdzia? Jeżeli
przestrzeganie cnót ewangelicznych ma jakiś wpływ na poziom krytyki
literackiej, można by dojść do przekonania, że żyjemy w Raju. Ponieważ
jednak - na użytek niniejszego szkicu - uznaję ten pogląd za nieroztropny,
pozwolę sobie użyć trzech wymienionych kryteriów do oceny wierszy
Macierzyńskiego. Inteligencja, błyskotliwość, szczerość. Tak, proszę
państwa. Ani oktawy niżej. (...)”
artPapier 10 (21) 2004 Tfu (recenzja Marka Baczewskiego)
„Trudno na podstawie tfu, tfu wyrokować, czy Macierzyński jest zarazem poetą oryginalnym. Podobne wiersze pisują inni młodzi trzydziestolatkowie jak Michał Kaczyński czy Bartosz Muszyński. Macierzyński przewyższa ich wysokim wskaźnikiem ironii...”
Lampa 7 (7) 2004 Ironista, prawie cynik? (recenzent Paweł Dunin-Wąsowicz)
„Ja widzę Piotra Macierzyńskiego, jego zdjęcia na bilbordach wielkich miast,
jak zdechłe koty rzuca w stronę głupich ankieterów. Widzę go już na
koszulkach gimnazjalistów, którzy nie skalali się literaturą jego tekstu,
ale noszą jego podobiznę, która rechocze ze śmiechu na myśl o gwiazdorach
filmów porno i z ulotek ZRÓB SOBIE POWIĘKSZANIE UST. (...)”
Portret nr 19 - Obsesje poety popowego (recenzja Marcina Włodarskiego)
„Dawno tak dobrze nie czytało mi się poezji, jak tego wieczoru, kiedy
zabrałem się za tfu, tfu Piotra Macierzyńskiego (...) podobają mi się w
poezji Macierzyńskiego niezwykle celne zdania i frazy czasem spełniające
rolę pointy, innym razem pojawiające się gdzieś w trakcie opowiadanej
historii. Jednym z moich ulubionych fragmentów tfu, tfu jest właśnie taka
fraza: myślę, że dopiero gdy Bóg stworzył kobietę/ mężczyzna poznał co to
samotność. To właśnie język Macierzyńskiego, zarazem mocny i lekki,
mieszający swobodnie dosadność i lirykę, pozwala mi odnaleźć się w tych
wierszach. Sprawia, że identyfikuję się z ich podmiotem. (...)”
Migotania Przejaśnienia nr 1 (7) 2005 Dilbert liryczny (recenzja Michała
Piotrowskiego)
„Wyraźnie widać rodowód miejskiego poety. Widać też zapatrzenia w poetów
tzw. niepokornych (np. Rafał Wojaczek, Jacek Podsiadło) - czego zresztą
między wersami nie ukrywa.(...)”
Łabuź nr 56/2006 Prowincjonalia 28 (recenzja Pawła Szerokiego)
„Nie ma co dłużej ukrywać zatem, że Macierzyński to inteligent, oczywiście.
Tylko on, kreując się na wyrzutka, daje do zrozumienia, że we współczesnym
świecie człowiek inteligentny jest właściwie wariatem. Taki sens chyba ma
wiersz *** Boże pozwól mi zwariować... (...)”
Tygiel Kultury nr 10-12 (107-109) 2004 Nocne krytyków czaty (recenzja
Tomasza Cieślaka-Sokołowskiego i Piotra Sobolczyka)
„Macierzyński
poezjuje ze sprawnością prestidigitatora. Na każdym miejscu i o każdej dobie,
co niekoniecznie służy jego wierszom...”
„...przewrotność
fizjologii, bezwstydnie zajmuje miejsce należne kiedyś duszy.”
„Tytuł” 1-2 (41-42) 2001 – Kpi
(zanadto) nerwowo, czyli kłopoty ze szczerością (recenzja Piotra W.
Lorkowskiego)
„Podmiot
liryczny utworów Macierzyńskiego, przyjmuje rozmaite role wobec zaznaczanych
związków rodzinnych, towarzyskich, zawodowych czy upodobań literackich,
dokonuje niespodziewanych wolt, grzebiąc z kretesem każdą, ledwie zasugerowaną
myśl. Niemal jak Gombrowiczowski bohater Trans-Atlantyku każdego
zdradza i demistyfikuje, nie wyłączając samego siebie. Prześmiewczej pasji nie
opiera się ani otaczająca rzeczywistość, ani sfera własnych emocjonalnych
przeżyć (np. błyskotliwie skonstruowany wiersz Przestać zagłuszyć zapomnieć).
Autor miesza
style, łączy wzniosłe z przyziemnym i trywialnym, wprowadza język potoczny,
kolokwializmy i wulgaryzmy. Pomimo tego iż jego wiersze oparte są zwykle o
konkret, przedstawiony w nich świat ma niewiele wspólnego z realnością. To
całkowicie zindywidualizowana, wręcz zmitologizowana rzeczywistość. Choć
skompromitowana, jest barwna, żywa i pulsująca, na szarym płótnie codzienności
skrzy się na ogół iskrami dowcipu i intelektu. Wskutek tego jest oczywiście
nieprawdziwa...”
„Fraza” 3 (33) 2001 – Jazda na
nosorożcu, czyli mit indywidualizmu (recenzja Janusza Pasterskiego)
„Patrzę jak w
słonecznym ogródku poezji tańczą strofy Piotra Macierzyńskiego zatytułowane
Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu (Biblioteka Studium,
Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2001). Taki na przykład taniec:
Przestać
zagłuszyć zapomnieć
-
Justyna nie czyta
wierszy Podsiadły Biedrzyckiego i Śliwki
-
tylko ciągle ten
Świetlicki i Świetlicki
-
ma małe piersi
-
na co dzień nie
okazuje mi uczuć
-
tylko 1 maja 19
sierpnia i 24 grudnia
-
są dwa miejsca w
których jest za gruba ma duże
-
problemy z
trafieniem szyszką w drzewo
-
ani razu nie udało
jej się wygrać ze mną w szachy tylko raz
-
nastąpiła sytuacja
patowa gdy grała nago
-
i ciągle brała do
buzi mojego konia
-
ale nigdy nie
potrafiła wziąć mnie za rękę
-
iść nad tory
kolejowe i powiedzieć chcesz
-
poczytam ci „Złote
myśli Psa” Dariusza Brzóski
-
a mimo to nie
potrafię przestać zagłuszyć zapomnieć
Zniedbalenie,
jak widać, jest wszechobecne i obejmuje wszystkie sfery życia. Poeci,
cudotwórcy robienia igieł z wideł, i na odwrót, są w istocie niewinnymi
chłopczykami, marzącymi o sentymentalnej czułości, dziewiczych dziewczynach,
jasności Pascala, mądrości świętych: Augustyna lub Tomasza z Akwinu.”
„...ekspresja nie
znająca granic; poszczególne części tańca noszą nazwy: Jazda na nosorożcu,
Afirmacja zdychania, Danse macabre śledzia. Unaocznienie prowokują
fotografie. Na okładce czyjeś ręce ładują pistolet, kolejne zdjęcia Michała
Hellera układają się w sekwencje: 1) dziewczyna przypija do krawieckiego
manekina, na stole przykrytym gazetą leży naładowany pistolet i stoi budzik
pokazujący godzinę 11.30; 2) kieliszek przewrócony, głowa dziewczyny na stole,
palce lewej ręki na spuście pistoletu; 3) obrazek z góry: głowa dziewczyny,
kieliszek, pistolet w dłoni, gazeta we krwi i alkoholu.
Nie można udawać, że życie jest za piękne...”
„Twórczość” 7 2001 – Kiosk (44)
(Marian Grześczak)
„Naprawdę jest
nastawiony do życia zabawowo; w jednym z wierszy marzy mu się tworzenie jako
wydalanie, równie naturalne i proste. Mówi najzwyczajniej o „robieniu kupy”.
Zgadujemy, że Piotr Macierzyński dopiero niedawno pożegnał się z
dzieciństwem.”
„Spod maski
łotrzyka i heretyka, który wymyślił sobie aż 48 grzechów głównych (jak w
tytule pewnego poematu), wyziera mimo wszystko metafizyk, eschatolog, sporo
mówiący o Bogu. Przyznajmy jednak sprawiedliwie, że Macierzyński równie
chętnie mówi na przykład o Koziołku Matołku.”
„Nowe Książki” 10 2001 – Z nami
te numery (recenzja Macieja Cisły)
„I czytam
ostatni akapit: (chodzi o ostatni akapit recenzji M. Cisły - przyp. P.
Macierzyński) „Z trójki
prezentowanych tu poetów dwudziestoletni (pół wieku temu) Bohdan Zadura wydaje
mi się najdojrzalszy i najstarszy. Mirosław Gabryś ma dziś 28 lat, Piotr
Macierzyński – 30. Ciekawe, kim i czym będą panowie Gabryś i Macierzyński za
pół wieku?” Szkoda, że nie dożyję odpowiedzi na to pytanie, jako że sam jestem
w wieku najstarszego z nich, poety z Puław.
No, no. Jeśli
pół wieku temu miałem dwadzieścia lat, to ani chybi (rachunek jest prosty)
dziś muszę mieć siedemdziesiąt. Jeśli młodszy ode mnie o dwa lata Maciej Cisło
(rocznik 1947) jest w moim wieku, to też ma siedemdziesiąt lat. ("nie wiem o co
mu chodzi biorę wszystko dosłownie/i jednocześnie myślę że to zła interpretacja/pierwsze podejścia zwykle bywają chybione/zwłaszcza do słów
ironistów”). Nic to, najważniejsze, że jak na siedemdziesięciolatków trzymamy
się całkiem, całkiem.”
Bohdan Zadura „Między wierszami”
Port Legnica 2002
„Niestety, nie
jestem Erykiem, a tylko on rozumie słowo Poety. Słowo jak słowo: Eryk rozumie
także duszę poety i jest cierpliwy jak anioł, więc pewnie wiele zniesie, czego
ja, nie potrafię...”
(Macierzyński)
„Narzeka na to, na co wszyscy:
-
żyjemy w
społeczeństwie kochającym konkursy
-
ale żeby kto
pierwszy do konfesjonału
-
kto pierwszy do
komunii świętej
-
ten co dostanie
większy kawałek
(Jasna Góra)
żyję w epoce w
której przeszczep serca to kwestia znalezienia dawcy
żyję w epoce w
której wystarczy pokazać cycki żeby wygrać samochód
czy mogłem
lepiej trafić
(*** miss Ciechocinka gdy jeździ na koniu trochę marzy)
(Macierzyński)
opowiada o świecie, jaki jest nam doskonale znany, niemal na wyciągnięcie
ręki:
jadę na wykład z
logiki
ludzie już
dwukrotnie przekroczyli liczbę miejsc w tramwaju
i ciągle
wsiadają tak bliskie jest im pojęcie ruchu
(...)
pozwalam
starszemu panu włożyć rękę do mojej kieszeni
w której mam
rozlany dżem na takie okazje
(Dowód o przystosowaniu)
„Fa-art.” 1-2 (43-44) 2001 – Dla
Eryka (recenzja Anny Kałuży)
„Biada tym,
którzy do wniosku, że coś im się podoba, dochodzą na drodze długich,
przewlekłych rozważań, dywagacji, refleksji, dociekań. Piotr Macierzyński
oddał serię 39 równych, udanych utworów, potwierdzając formę i talent do
pisania poezji.”
„Macierzyński
zmusza do refleksji na miarę filozofów egzystencji, zakłada rozbawiającą maskę
błazna, pod którą czai się makabryczny taniec śmierci.”
„Stawianie tej
poezji w biegunach pytania „złe-dobre”, choć jest idiotyczne, to nie sprawia
jednak żadnych trudności: bardzo dobre. Autor o wyższej ponad przeciętną
kulturze bycia, oferuje nam przyjemną, pouczającą, dającą do myślenia książkę.
Cena detaliczna na pewno nie jest wygórowana, polecam każdemu czytelnikowi, w
każdym wieku (może dla dzieci do lat 12 za pozwoleniem rodziców).”
„Żyć jak podmiot
wierszy Macierzyńskiego, jest niewiele tylko trudniej, niż wymyślać sobie
własną, tak porywającą historię.”
„Macierzyński
podejmuje w swojej poezji naprawdę bardzo ważne tematy. Kto nie wierzy, niech
zapyta Eryka.”
„Ha!art.” 9-10 2002 – Eryk i ja
(recenzja Macieja Kubata)
„Piotra
Macierzyńskiego (1971) literacka publiczność sekundująca poetyckim konkursom
zna z pewnością dobrze. Nie ma chyba drugiej takiej osoby, która – gdyby tylko
zechciała – mogłaby się wylegitymować tak dużą liczbą dyplomów pamiątkowych.”
Taniec ze łzami w oczach?
„Tytuł tej
recenzji sugeruje, że Piotr Macierzyński jest smutnym facetem piszącym smutne
wiersze. Od razu uprzedzam, że to nieprawda. Wiersze Piotra od pierwszego do
ostatniego są bardzo zabawne i szczerze się uśmiałem podczas ich lektury.
Dopiero po jakimś czasie śmiech utknął mi kołkiem w gardle. Ale chyba tak być
powinno...”
„Jest także (w
tomiku) raczej bezczelna parodia „Rozmowy lirycznej” Gałczyńskiego. Znaczy –
Piotr Macierzyński to po prostu jeszcze jeden barbarzyńca i tyle.
Akurat. „Danse macabre...” w żadnym
razie nie zasługuje na tak lekceważącą ocenę. Jest bowiem tomem bardzo dobrze
przemyślanym i skomponowanym...”
„Wyznacznikiem
tej poezji jest przede wszystkim bardzo precyzyjnie i bardzo dowcipnie
opowiedziana anegdota. Dzięki temu wiersze zebrane w tomie czyta się z dużą
przyjemnością (...) Ta umiejętność opowiadania zadaje zresztą kłam bezmyślnie
powtarzanym sądom jakoby współczesna poezja była rodzajem łamigłówki nadającej
się do rozszyfrowania jedynie wtajemniczonym.”
„...jego tomik
wydaje mi się jedną z ciekawszych książek poetyckich tego roku, którą naprawdę
szczerze polecam.”
„Kartki” nr 24 – Taniec ze
łzami w oczach? (recenzja Dariusza Kiełczewskiego)
„Urodzony w 1971
roku piotr Macierzyński w swoim debiutanckim tomie kradnie. I to w dodatku
kradnie bardzo dużo. Od kogo? Przede wszystkim od rzeczywistości i otoczenia –
to już nie jest podglądactwo, to właściwie złodziejstwo.”
„Poetyka
cynicznego konceptu, wspólna dla niemal wszystkich tekstów, może razić...”
„Tomik Piotra
przeczytałem z ogromną przyjemnością.”
Portal literacki – Fabrica
Librorum –
Cyniczne tango Macierzyńskiego
(recenzja Adama Błażejewicza)
Wiarygodność
tych wierszy, w których sprawozdawcza anegdota sąsiaduje z parodią
konfesyjności, bierze się stąd, że Macierzyński denuncjując świat, donosi
także na samego siebie.
Jerzy Jarniewicz (z okładki
tomiku)
Mam nadzieję,
że w ostatecznej wersji kartki zbioru Piotra Macierzyńskiego są już
ponumerowane. Albo chociaż porządnie sklejone. Po maszynopisie, który
otrzymałem od autora, przebiegł kot. Zrekonstruowałem na wyczucie. Spiąłem
dużym spinaczem. Przeczytałem z przyjemnością. Poezja nie ocala.
Darek Foks (z okładki tomiku)